Drzwi wejściowe naszych domostw od niepamiętnych czasów odgrywały znaczenie kulturowe. Stanowiły barierę dzielącą świat zewnętrzny od ogniska domowego. Nic więc dziwnego, że znalazły swoje miejsce także w tradycji chrześcijańskiej. Wszyscy pamiętamy przypowieść o plagach egipskich. By uchronić się przed ostatnią z nich, pomorem pierworodnych Izraelici znaczyli drzwi wejściowe znakiem krzyża uczynione owczą krwią.
Co z tej mistycznej, starożytnej tradycji ostało się w czasach dzisiejszych? Jeszcze w średniowieczu domy ogarnięte zarazą znakowane były krzyżem umieszczonym na drzwiach, praktyka ta miała jednak wymiar bardziej praktyczny niż religijny. W XXI wieku drzwi wejściowe także bywają zdobne w symbole religijne. Szkoda tylko, że ograniczają się one głównie do niewyszukanych świątecznych stroików czy też popełnianych na frontonie na ogół z okazji święta trzech króli kredowych napisów K+M+B wraz z bieżącym rokiem. To i mało i dużo zważywszy na to, jak rzadka i źle widziana w dzisiejszych czasach jest manifestacja wiary.
Napisz swój komentarz